Na polskich torach w ostatnich latach doszło do dwóch tragicznych zdarzeń, w których śmierć ponieśli kolejarze wykonujący swoją codzienną pracę. W obu przypadkach winni byli kierowcy ciężarówek, którzy zignorowali przepisy ruchu drogowego. Wyroki sądu w obu sprawach rzucają cień na pojęcie sprawiedliwości. Otrzymaliśmy kolejną demonstrację przerażającej łagodności polskiego sądownictwa wobec rażącej nieodpowiedzialności, która pozbawia życia niewinnych ludzi.
1 lipca 2024 roku, przejazd kolejowo-drogowy w Ołtarzewie pod Warszawą. Kierowca samochodu ciężarowego, przewożący materiały budowlane, wjeżdża na przejazd pomimo braku możliwości kontynuowania jazdy. Maszynista pociągu nie ma szans na reakcję. Ginie na miejscu. Rozpędzony pociąg Kolei Mazowieckich, którym podróżowało około 100 osób, uderza w tylną część naczepy. Teoretycznie mamy więc do czynienia z katastrofą w ruchu lądowym.
Teoretycznie, ponieważ sędzia Sądu Rejonowego w Pruszkowie, rozpatrując sprawę w czerwcu 2025 roku — prawie rok po zdarzeniu (sic!) — uznał winę kierowcy, który przyznał się do zarzutu nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Kara? Rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata, roczny zakaz prowadzenia pojazdów kategorii C oraz CE, nawiązka w wysokości 12 700 zł na rzecz ojca zmarłego oraz koszty sądowe. To wszystko.
Nie orzeczono bezwzględnego więzienia. Nie stwierdzono popełnienia przestępstwa sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym. Nie wzięto pod uwagę poza śmiercią maszynisty również narażenia życia setek pasażerów. Nie uwzględniono faktu, że sprawca wjechał na czynny przejazd bez zachowania ostrożności oraz bez reakcji na sygnalizację. Zlekceważono absolutnie wszystko, co w teorii powinno chronić obywatela – jego życie, zdrowie, a na dodatek bezpieczeństwo zbiorowe. Ten wyrok nie zapadł na marginesie systemu, lecz ściśle go reprezentuje.
Jest zgodny z linią orzeczniczą, która traktuje śmierć pracownika publicznego jak nieistotne zdarzenie, a życie pasażerów jako niegodne należnej ochrony. Zgodny z praktyką, w której dominuje ignorancja ponad racjonalną ocenę skutków. Wnioski są oczywiste – jeśli kierowca ciężarówki zignoruje zasady bezpieczeństwa, doprowadzi do zniszczenia mienia, spowoduje śmierć maszynisty oraz narazi innych ludzi na poważny uszczerbek na zdrowiu lub utratę życia, to w Polsce może liczyć na rok w zawieszeniu oraz symboliczny zakaz prowadzenia pojazdów ciężarowych. Tyle jest tutaj warte ludzkie życie.
Pół roku wcześniej, 10 stycznia 2024 roku, na przejazd kolejowo-drogowy w Budzyniu wyładowana blachą ciężarówka wjechała wprost pod nadjeżdżający pociąg. W wyniku zderzenia doszło do zmiażdżenia kabiny maszynisty oraz częściowego wykolejenia pociągu. Obrażenia odniosła drużyna pociągowa oraz pasażerowie. Na miejscu zdarzenia zginął rewident. Kierowniczka pociągu, w stanie ciężkim, ze złamanym kręgosłupem, trafiła do szpitala. Życia maszynisty nie udało się uratować — zmarł miesiąc po zdarzeniu wskutek odniesionych obrażeń.
Sąd w tym przypadku potrzebował ponad roku na orzeczenie winy kierowcy samochodu ciężarowego. Choć z jednej strony warto zaznaczyć, że oskarżono kierowcę o spowodowanie katastrofy w ruchu lądowym, otrzymał on 4 lata więzienia, choć prawo pozwala na dwukrotnie wyższą karę. W obu przypadkach widzimy podobny schemat: śmierć na służbie, zlekceważone sygnały ostrzegawcze przez kierowcę ciężarówki, zniszczony tabor kolejowy oraz poważne zagrożenie dla pasażerów i brak odwagi, by nazwać rzeczy po imieniu.
Wyrok z Budzynia to tylko pozornie surowsza kara. W praktyce różni się tylko długością oraz faktem orzeczonej izolacji. Fundament pozostaje ten sam — wymiar sprawiedliwości ogranicza się do możliwie najniższego stopnia kwalifikacji czynu.
Jako pracownik odpowiedzialny za bezpieczeństwo bardzo często przebywam w czynnej kabinie maszynisty. Widzę na własne oczy, jak wymagający i odpowiedzialny jest to zawód. Wystarczy odrobina ludzkiej niefrasobliwości, by wykonywana przeze mnie praca zakończyła się tragedią. Praca, która z pewnością nie jest w Polsce prawidłowo chroniona. Dlatego wszystkim kolejarzom życzę, aby bezpiecznie dojechali do celu.








